DK!reporter – pierwszy numer magazynu

Po intensywnym miesiącu mamy to!

Pierwszy numer magazynu DK!reporter trafił dziś do druku! Po świeżą, papierową wersję miesięcznika, zapraszamy do Domukultury! Wersja elektroniczna do pobrania w tym miejscu:
https://drive.google.com/file/d/0B4RVWYjblJsva2N1NUVTQUpVeHc/view

A jest o czym czytać!
Na zdjęciu ludzie redakcji DK!reporter kilka minut po odebraniu materiału z drukarni. Praca wre!

gaz1

gaz2

Advertisements

BIKE HOUSE BMX showcase – relacja FOTO

Jak byliśmy mali, to pytaliśmy, czy ktoś ma jakieś podwórko, na którym możemy zrobić taką imprezę, bo planowaliśmy to już od dawna, i w końcu nam się udało. Najpierw wyremontowaliśmy naszą bazę, a potem wspólnie z Maciejem Paraszkiewiczem „Parasiem” – zrobiliśmy rampę. Teraz jesteśmy zadowoleni – opowiada Patryk Hintz, jeden z głównych inicjatorów Bike House.

Impreza otwarcia bazy BMX-owej Bike House w Toruniu odbyła się 4 października przy ul. Stromej 9. To wspólna inicjatywa, będąca odpowiedzią na brak pomysłów na to, co zrobić, aby wypełnić czas wolny najmłodszym, którzy tu dorastają. Wydarzenie, zainicjowane przez gimnazjalistów współorganizowały toruńskie organizacje: Fundacja Fabryka UTU i Fundacja Magazyn Zmian oraz wiele różnych środowisk, m.in. młodzież z Przedmieścia Bydgoskiego, pracownicy Domukultury! oraz sąsiedzi, którzy tego dnia wspólnie bawili się i podziwiali wyczyny rowerowe.

Kilkunastu rowerzystów skorzystało z instruktażu udzielonego przez zawodowca Parasia i spróbowało swoich sił w konkursie. Brawurowe zawody podkręcała muzyka znanego toruńskiego Dj-a i turntablisty Damiana Chmielewskiego vel Chmielixa.

Zapaleni BMX-iarze zaintrygowani nowym miejscem, przyjechali tutaj nawet z samego końca miasta. – Jeżeli będzie taka baza i wpisze się tutaj na stałe, to będziemy ją na pewno odwiedzać – mówi mieszkaniec dzielnicy Podgórze.

Podczas imprezy, w ramach warsztatów prowadzonych przez Patryka Macholę, namalowano na ścianie graffiti, które już na stałe wpisze się w historię powstania tego miejsca.

Podwórkowa ekipa pracowała cały dzień. Patryk Hintz, Mariusz Stanioch, Damian i Sebastian Barszczewscy to lokalni BMX-iarze i mieszkańcy Bydgoskiego Przedmieścia, którzy od początku zajmowali się przygotowaniem tego miejsca i montażem rampy. Od teraz mogą już tylko trenować i cieszyć się tym, co sprawia im największą radość. – Chcemy dawać przykład dla młodszych, że zamiast bezczynności, mogą oni inaczej spędzać ten czas – na przykład przychodzić tutaj, by pojeździć swoim rowerem – opowiada Patryk Hintz.

Dla większości sąsiadów to rewolucja nie tylko samego miejsca, ale też pretekst do poprawy relacji na bardziej przyjazne. – Mieszkam tutaj niedaleko i nie sądziłem, że w takim umarłym miejscu jeszcze coś odżyje. – opowiada Pan Jacek, mieszkaniec Bydgoskiego Przedmieścia. Chociaż dzielnica Rybaki to dla niektórych mieszkańców przestrzeń bezczynna, od teraz może się to zmienić, a w przyszłości posłużyć nawet jako punkt naprawy rowerów. – To miejsce nigdy naprawdę nie żyło. Może z dwadzieścia lat temu, kiedy to z ojcem łowiliśmy tu ryby… Kto wie, może taka inicjatywa obudzi nawet ducha rybaków – dodaje.

Takie nietypowe podwórko to wymarzona przestrzeń dla każdego pasjonata BMX-a. – Liczymy, że w parku na Bydgoskim Przedmieściu powstanie w końcu skatepark.

BIKE house powstał w ramach projektu “Rewitalizacja Społeczna na Bydgoskim Przedmieściu”, współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. Liderem projektu jest Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie, partnerami – Fundacja Fabryka UTU i Fundacja Stabilo.

Organizatorzy dziękują wszystkim zaangażowanym w pomoc przy jego realizacji oraz głównemu sponsorowi – Cloud Nine Shop z Torunia.

(Moon)

FOT.: replisia.ownlog.com

10014732_841664859218314_5046229945702970779_o

STREET DANCE 3

W miejscu takim, jak Społeczny Dom Kultury dzieci mogą zdobyć wiedzę i zapoznać się ze sztuką tańca. – Może być to dla niejednych początek pasji, dzięki której nie tylko zdobywa się doświadczenie, ale też znajomości i przyjaźnie. Może być to dla nich, tak jak dla mnie, przygoda życia, która od dzieciństwa wciąż trwa – mówi Kasienia, instruktorka warsztatów street dance.

Dzieci nabywają wiedzę o tańcu na zajęciach poprzez zabawę ruchową. Celem zajęć jest zapoznanie ich z podstawowymi stylami tańca ulicznego: hip-hop dance, break dance, popping, locking i dancehall. – Uczymy się kroków i krótkich choreografii oraz improwizowania, tak, aby móc pokazać w tańcu swój własny styl i charakter, więc dopiero na „bitwach” tak naprawdę wypływa z nich cała energia i potencjał – komentuje.

Jej przygoda z tańcem zaczęła się już w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Chodziła na wiele dodatkowych zajęć, ale to właśnie taniec sprawiał jej największą satysfakcję. Zaczynała w formacji tańca towarzyskiego, a później ćwiczyła już indywidualnie ze swoim partnerem. – Od zawsze kultura hip-hopowa była bliska mojemu sercu, a taniec był najważniejszy w moim życiu, dlatego, gdy musiałam zrezygnować z tańca towarzyskiego, szybko zaczęłam szukać miejsca, w którym mogłabym się nauczyć tego, co widziałam w klipach muzycznych.

Od dwóch lat wspólnie z Michałem Kujawskim (SI Pop’em, z którym dzieciaki również miały zajęcia) tworzą własną ekipę – KNIFERZ CREW. O tym, jakie korzyści niesie ze sobą taniec oraz cała kultura hip–hopowa, mogą opowiedzieć nam uczestnicy warsztatów w Domukultury! –Jeszcze niedawno nienawidziłam tańczyć i taniec mnie w ogóle nie interesował, a teraz mnie bardzo interesuje – mówi Paulina, młoda tancerka street dance.

Grupa aktywnie kształtuje sprawność fizyczną i uczy się zdrowego współzawodnictwa. Poza tym jest to dla nich świetna zabawa oraz okazja, aby obudzić swój ukryty potencjał.

Dzwony na kółkach zabrzmiały w parku na Bydgoskim Przedmieściu

PRACOWNIA SPOŁECZNEGO REPORTAŻU:

Dzwony na kółkach zabrzmiały w parku na Bydgoskim Przedmieściu

Posiada 48 dzwonów, najcięższy z nich waży 845 kg, najlżejszy tylko 9. W sumie to około 5 tysięcy kg. Obok organów to największe instrumenty muzyczne. Mowa o carillonie. Instrument najbardziej znany jest w Holandii, Belgii, Francji oraz Wielkiej Brytanii. Jednak za sprawą organizowanego od siedmiu lat Tour de Carillon, znany jest także w województwie kujawsko-pomorskim. Właśnie tu dzięki staraniom toruńskiej kompozytorki Magdaleny Cynk od siedmiu lat dociera carillon mobilny. W tym roku był to instrument z Gdańska.

W ramach festiwalu odbyło się 19 koncertów. Między innymi carillon zabrzmiał w Bydgoszczy, Brodnicy, w Golubiu-Dobrzyniu, Górznie, Jabłonowie Pomorskim. Do niedzieli carillon zabrzmi jeszcze w Koronowie, Nakle, Kcyni Szubinie, Ciechocinku i Włocławku.
Aż cztery koncerty odbyły się w Toruniu, trzy z nich w naszej dzielnicy w parku na Bydgoskim Przedmieściu. Muzyczne spotkanie miało miejsce w okolicach ulicy Rybaki. Łatwo było tam trafić, ponieważ instrument brzmiał bardzo donośnie.

DSC0011655

fot: telefon Ewy Wójtowicz

Carillon to wyjątkowy instrument, uderzając pięściami i nogami w specjalną klawiaturę, można na nim wykonywać wszelkiego rodzaju muzykę, od klasycznej i sakralnej, po filmową, etniczną i rozrywkową. W Toruniu zabrzmiał polski folklor, publiczność usłyszała utwory Fryderyka Chopina, Karola Szymanowskiego, Aleksandra Tansmana oraz Witolda Lutosławskiego. Były też kompozycje napisane specjalnie na carillon, ale też znana muzyka, jak Moon River Henriego Manciniego, Sunrise, Sunset z musicalu „Skrzypek na dachu” Jerrego Bocka. Nie zabrakło muzyki filmowej. Na carillonie grała Magdalena Cynk, znana toruńska kompozytorka.

Aleksandra Mienik, Katarzyna Wiśniewska, Nikola Szczukowska, Ewa Wójtowicz i Paulina Lipowska